Zakładasz własną firmę? Uważaj na naciągaczy

Stało się, postanowiłem otworzyć działalność gospodarczą. Własna firma, pewien pomysł na życie i rozwój. Na początek przeczytałem kilka poradników w sieci, jakich formalności należy dopełnić. Jak okazało się w praktyce, załatwienie wszystkich biurokratycznych spraw to nie była, aż taka straszna rzecz. Może jeszcze nie obiecane „jedno okienko”, o którym słyszymy z ust polityków od ładnych paru lat, ale w gruncie rzeczy jak ktoś jest ogarnięty w dokumentach to wystarczą mu dwie wizyty w odpowiednich urzędach.

Nie chciałbym jednak rozwodzić się nad całą procedurą. Mój wpis dotyczy pewnej jednej konkretnej rzeczy – próbie naciągnięcia właścicieli nowo otwieranych firm na płatne usługi, których przydatność jest mocno wątpliwa. Otóż, kiedy byłem w z dokumentacją w urzędzie miasta w departamencie przedsiębiorczości, zdziwiło mnie, iż w wielu miejscach na ścianie wywieszono informację, iż wymagany wpis do Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej jest całkowicie darmowy (CEIDG to teleinformatyczny spis przedsiębiorców prowadzony przez ministra gospodarki). Zastanawiałem się, po co urząd ma informować osoby odwiedzające o braku opłat, czyżby jacyś nieuczciwi pracownicy czy co?  Odpowiedź poznałem już dwa dni później, kiedy to otrzymałem pierwsze listy związane z wprowadzeniem firmy do CEIDG-u.

Ze skrzynki pocztowej wyjąłem pisma, które zawierały informacje o potrzebie uiszczenia stosownej opłaty w wysokości 200 zł, jeżeli moja firma ma znaleźć się w Centralnej Ewidencji o Działalności Gospodarczej (CEODG) lub w Centralnym Rejestrze Firm i Działalności Gospodarczej (CRFIDG).

Jak możecie zobaczyć na zdjęciach poniżej, obydwa dokumenty stylizowane są na wiadomości urzędnicze. W moim przekonaniu nie są to jasne oferty handlowe prywatnych firm. Uważam, że wiele osób może się po prostu pomylić i uznać, iż za wymagany wpis do CEIDG musi teraz ponieść dodatkowe koszty.

Zbieżność nazw ma za zadanie tylko bardziej zagmatwać całą sytuację. Znajdujące się w pismach odwołania do konkretnych artykułów prawnych nic nie powiedzą zwykłemu zjadaczowi chleba. Dodają jednak pewnej wiarygodności, która ma za zadanie działać psychologicznie. Natomiast doczepione na samym dole bloczki zachęcają nas do jak najszybszego dokonania przelewu. Już na pierwszy rzut oka całość wydała mi się podejrzana.

tekst4 tekst3

Choć cały proceder jest dopuszczalny prawnie, to jednak na pewno moralnie wątpliwy. W moim przekonaniu to żerowanie na ludzkiej niewiedzy, szczególnie że dostęp do ministerialnego spisu CEIDG jest  darmowy i powszechny. Z tego też powodu, jeśli kiedyś będziecie otwierać własną działalność gospodarczą, uważajcie na oferty od CEODG oraz CRFIDG. Nie potrzeba wam przecież kolejnych wpisów do rejestrów, skoro i tak wszyscy korzystają z państwowego, prawda?

Zapewne zastanawiacie się, dlaczego tak bezceremonialnie wrzuciłem pisma nie zasłoniwszy swoich danych. Otóż są to informacje ogólnodostępne, które każdy z was może sprawdzić w spisie CEIDG wyszukując  po prostu daną firmę. To właśnie w ten sposób działają autorzy listów, którzy cały czas monitorują zachodzące tam zmiany.

Na koniec chciałbym wam pokazać jeszcze jedno otrzymane pismo. Otóż, w ten sposób pewien przedstawiciel banku działającego w Polsce zachęca do kontaktu w celu przedstawienia oferty handlowej. Dodam tylko, iż na kopercie ani w środku nie było żadnych przesłanek do tego, aby sądzić, iż całość dotyczy bankowości. Kolejna smutna manipulacja.

tekst1

Podziel się...Share on Facebook
Facebook
0Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin

Może Ci się spodobać...