Fotopojedynek liderów: Apple vs. Samsung

Wojna Apple vs. Samsung trwa od lat i to na wielu płaszczyznach. Chociaż wiele jest znaków na niebie świadczących o tym, że Apple nie oferuje najlepszych zdjęć, to właśnie zdjęcia z iPhone’ów w największym stopniu zalewają Internet. Sprawdźmy jak wygląda stan obecny – porównujemy zdjęcia z tego, co najlepsze do zaoferowania mają Samsung i Apple.

W szranki stanęły smartfony Samsung Galaxy S7 Edge i Apple iPhone SE. Ten drugi, chociaż niepozorny, główny aparat ma identyczny jak w iPhone’ie 6S i 6S Plus. Do wrześniowej premiery nowych iPhone’ów Apple niczego lepszego nie ma. To samo można powiedzieć o Galaxy S7 Edge, który oferuje identyczne zdjęcia jak Galaxy S7. Nie wiemy jeszcze czy Note 7 również będzie się posiłkował tym samym aparatem, ale prawdopodobnie właśnie poziom z Galaxy S7 Edge będzie samsungowym maksimum do wiosny 2017 roku.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. Apple iPhone SE

Technicznie rzecz biorąc…

…na papierze wygrywa Samsung. Wiele razy już jednak sparzyłem się na wyśrubowanych specyfikacjach i marnych efektach końcowych (ostatnio HTC 10), więc iPhone’a nie ma co na wstępie skreślać.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. Apple iPhone SE

Zacznijmy od cech wspólnych. Oba telefony oferują zdjęcia o rozdzielczości 12 Mpix w proporcjach 4:3, filmy 4K w 30 klatkach, jak i HD w 240 klatkach na sekundę. Samsung ma dodatkowo optyczną stabilizację obrazu, autofocus w którym detekcja fazy opiera się na danych z każdego piksela matrycy i większy sensor połączony z jaśniejszym obiektywem. Matryca w iPhone’ie ma zaledwie 1/3 cala, co daje piksele o wielkości 1,22 mikrometra, tymczasem w Samsungu dostajemy 1/2,5 cala i piksele o wielkości 1,4 mikrometra. Im większy piksel, tym więcej światła jest w stanie zarejestrować.

Lepsze dostarczanie światła potęguje dodatkowo najjaśniejszy na mobilnym rynku obiektyw o przysłonie F/1.7, podczas gdy w iPhone’ach dostajemy F/2.2. Kolejną przewagą Samsunga jest ekwiwalent ogniskowej. U Apple’a odpowiada on 29 mm, tymczasem Samsung oferuje 26 mm. Oznacza to, że koreański smartfon będzie w stanie z tego samego miejsca ogarnąć szerszy kadr. Dla bardziej zaawansowanych użytkowników jest też u Samsunga pełny tryb manualny, wraz z możliwością zapisywania plików RAW. iPhone natomiast bryluje filmami FullHD w 120 klatkach na sekundę – oferuje je jako jedyny na rynku. Ponadto telefon Apple’a ma podwójną, dwukolorową diodową lampę błyskową, tymczasem Samsung posiłkuje się pojedynczą diodą.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. Apple iPhone SE

Procedura testowa

Aby odwzorować najczęstszy sposób korzystania z aparatu w telefonie, wszystkie zdjęcia były wykonywane „z ręki” czyli bez używania statywów. Nie zagłębiałem się też w nastawy manuale i wszystkie zdjęcia wykonywałem w trybie automatycznym. W obu telefonach włączyłem jednak tryb Auto HDR, dzięki któremu smartfony mogły automatycznie ratować przepalone niebo czy niedoświetlony dół kadru, w razie dużej rozpiętości tonalnej sceny.

Rzecz jasna żaden z plików nie był poddawany dodatkowej obróbce w programach graficznych i wszystkie poniższe zdjęcia wyglądają dokładnie tak, jak „urodził” je dany telefon.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. Apple iPhone SE

Zdjęcia spacerowe

Na pierwszy rzut kilka zdjęć wykonanych w czasie spaceru. Kadry nie były wykonywane pod światło, więc teoretycznie telefony miały ułatwione zadanie. Już na pierwszy rzut oka da się zauważyć różnice ogniskowych obu aparatów. Samsung mieści w kadrze znacznie więcej. Jednocześnie jednak jego szerszy kąt generuje większe zniekształcenia geometrii obrazu.

Wszystkie dołączone zdjęcia porównawcze mają układ:

Apple po lewej, Samsung po prawej.

 

I jeszcze powiększenie 1:1:


Co ciekawe, to nie Samsung, lecz Apple wydaje się przesadzać z nasyceniem kolorów. Najbardziej widać to w intensywności koloru czerwonego. Dla równowagi jednak u Samsunga niebo jest przesadnie turkusowe i to Apple pod tym względem bliższy jest naturalnemu odwzorowaniu kolorów.

Lekko się zachmurzyło i już widać przewagę Samsunga w temacie jasności obiektywu i wielkości pikseli. Cienie na zdjęciu są o wiele lepiej doświetlone na pliku z Galaxy S7 Edge:

Powiększenie 1:1:


Praca pod światło

Każdy z nas miał problemy z uchwyceniem w atrakcyjny sposób krajobrazu na zdjęciu pod światło. Dojść można do wniosku, że aparaty głupieją i zupełnie nie radzą sobie z odwzorowaniem tego, co widzimy. W praktyce jednak to trochę oszukuje nas mózg i HDR-ujemy sobie widziany świat w głowie. Tymczasem układy optyczne są w stanie pokazać albo nieprzepalone niebo, albo doświetlone ciemne fragmenty zdjęcia.

Szczęśliwie do telefonów trafiła technologia HDR, która nakłada na siebie dwa bezpośrednio wykonane po sobie kadry (w mgnieniu oka) i pozwala zamrozić otaczający nas świat często nawet bardziej efektownie, niż widzimy go własnymi oczami.

W tej serii zdjęć niewątpliwym wrogiem testowanych telefonów jest słońce. Chociaż iPhone zaoferował wyraźnie niższy kontrast dla ciemnych elementów kadru, sposób prezentowania nieba oraz kolorystyka na pierwszym ze zdjęć lepiej wypadły u Apple’a.

 

Drugie ze zdjęć było bezlitosne dla telefonu z nadgryzionym jabłkiem na obudowie. Bo co nam z zachodu słońca, jeśli trudno dociec gdzie tenże został uchwycony.

Powiększenie 1:1 zacienionego fragmentu zdjęcia:


Ostatnie z porównań pod światło pokazuje jakie flary generuje aparat. W obu przypadkach telefony poradziły sobie ze sceną mizernie. Jeśli bym jednak musiał wybrać któreś ze zdjęć, to moim zdaniem iPhone SE lepiej uchwycił klimat chwili i ponownie ma ładniejsze kolory.

HDR-ów ciąg dalszy

Jak ktoś może słusznie zauważyć, technika HDR nie musi być koniecznie związana ze zdjęciami pod światło. Duża rozpiętość tonalna scen zdarza się przecież też w innych sytuacjach. Jednym z takich przykładów może być głęboki cień, który przykrył trawę obok kurtyny Bastionu VI w Zamościu. Obstawiałem, że w tym teście wygra Samsung, jednak Apple nie dał mu szans. Galaxy S7 Edge zdecydowanie za bardzo podkręcił kontrast i zdjęcie z Samsunga wygląda sztucznie.

 

Brzydka pogoda

Zrobienie dobrego zdjęcia przy idealnej pogodzie to nie sztuka. Co jednak, gdy w czasie urlopu trafią nam się niemal wyłącznie deszczowe dni? Jak potem takie bure zdjęcia pokazać znajomym? Z taką pogodą problemy mają lustrzanki, a co dopiero telefony z maleńkimi matrycami i ciemnymi obiektywami. I tutaj pazur zdecydowanie pokazuje Samsung, który w ostatnich swoich modelach próbuje powiększać matryce i rozjaśniać obiektywy. Owszem, nieba nie udało się “galaktyce” odzyskać, ale i tak zdjęcie jest o wiele bardziej przyjemne w odbiorze.

 

Zdjęcia z małej odległości

Jako pierwszy obiekt do zdjęć wybrałem “abstrakcyjny obiekt latający”, który jakiś czas temu trafił do mnie w charakterze prezentu. Zdjęcia nie trzeba nawet powiększać – od razu widać, że Samsung zarejestrował więcej szczegółów.

Zamiast zaś zdjęcia nocnego, coś bardziej praktycznego. Zdjęcie tekstu w trudnych warunkach oświetleniowych. Spodziewałem się wygranej Samsunga, tymczasem Apple wywiązał się na pierwszy rzut oka lepiej z powierzonego mu zadania.

Przed ostatecznym werdyktem zerknijmy jednak na przybliżenie 1:1… i rzeczywiście Apple był lepszy.

 

A na deser – panoramy

Zdjęcia panoramiczne doskonale ubarwiają nasze wakacyjną skarbonkę wspomnień i zdecydowanie zachęcam do ich robienia. Tak naprawdę jednak niewiele telefonów potrafi je porządnie rejestrować. Zarówno testowanego iPhone’a, jak i Samsunga wrzuciłbym raczej do worka tuż ponad średnią niż do liderów. W tym temacie prym niepodzielnie wiedzie LG, który nie dopuściłby do takich przepaleń nieba. Poza tym modele G4, G5 czy V10 zapisują panoramy w tak astronomicznych rozdzielczościach, że spokojnie potem z jednej panoramy można wywołać kilka mniejszych zdjęć.

Werdykt

Nie czarujmy się, na chwilę obecną Samsung oferuje lepsze zdjęcia niż najlepsze na rynku iPhone’y (6S, 6S Plus i SE). Nawet jeśli iPhone’y mają ładniejsze kolory (niekoniecznie lepsze ich odwzorowanie), to jednak na przybliżeniach 1:1 doskonale widać, że jedno 12 Mpix nie jest równe drugiemu. iPhone’om oprócz detali wyraźnie brakuje też nieco szerszego kąta widzenia i większej jasności obiektywów. Im robi się ciemniej, tym nowe smartfony z Androidem bardziej pokazują pazur.

Oczywiście Samsung Galaxy S7 Edge nie jest pozbawiony fotograficznych wad i m.in. zdecydowanie przesadza z wyostrzaniem zdjęć. Jak widzieliście w powyższym zestawieniu, zdarzały mu się słabsze momenty również w konfrontacji z iPhone’em SE, na przykład przy zdjęciu tekstu. Z mojego doświadczenia i szeregu testów porównawczych wynika, że obecna na rynku generacja iPhone’ów oferuje zdjęcia ponadprzeciętnej jakości, ale już taki Samsung Galaxy S7 to nie tylko ponadprzeciętność, lecz nawet pierwsza trójka liderów (obok Lumii 950 XL czy LG G5).

Samsung Galaxy S7 Edge vs. Apple iPhone SE

W ciągu najbliższych tygodni sytuacja na rynku mobilnej fotografii może się jednak zmienić. Samsung 2 sierpnia zaprezentuje Note’a 7, a na początku września zobaczymy iPhone’a 7. Jeśli  nie chcesz czekać i już teraz musisz wybrać możliwie jak najlepszy telefon do zdjęć, obecnie nie stawiałbym na iPhone’a.

Lech Okoń
Geek pełną gębą – bo przecież wszystko co ma Bluetooth jest lepsze. Z zawodu spec telekomunikacyjny i fotograf, prywatnie multikonsolowiec i ebookoholik. Jak nie siedzi przy komputerze, to pewnie robi zdjęcia.
Podziel się...Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn0

Może Ci się spodobać...