Fotopojedynek: Samsung Galaxy S7 Edge vs. LG G5

Który telefon robi teraz najlepsze zdjęcia? Pytany byłem o to od stycznia już z 50 razy. W zeszłym roku wskazanie zdecydowanego zwycięzcy było proste, w tym roku jest z tym kłopot. Zobaczcie jak w bezpośrednim starciu radzą sobie Samsung Galaxy S7 Edge i LG G5.

Już na wstępie napiszę, że wszystkie dołączone zdjęcia porównawcze mają układ:

Samsung po lewej, LG po prawej.

Trochę techniki

Na papierze bez wątpienia zwycięża Samsung. Jego aparat ma większy sensor (1/2.5” vs. 1/2.6”), do tego w mniejszym stopniu obładowany pikselami, przez co są one większe niż u rywala (1,4 vs. 1,12 mikrometra). Do tego dochodzi jaśniejszy obiektyw w Samsungu (F/1.7 vs. F/1.8). Według tych danych, Galaktyka powinna zachowywać się znacznie lepiej w trudnych warunkach oświetleniowych.

LG bryluje autofokusem wspomaganym laserem, który przydaje się przy zdjęciach marko. Samsung odpowiada jednak detekcją fazy realizowaną przez każdy piksel matrycy. W obu przypadkach nie zabrakło pełnego trybu manualnego, jak i diodowej lampy – niestety pojedynczej, jest też optyczna stabilizacja obrazu i możliwość zapisu plików RAW.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. LG G5

Dodatkowym atutem LG jest czujnik spektrum kolorów, określany też mianem czujnika RGB. Niewielki sensor pomaga urządzeniu precyzyjniej ustalić balans kolorów i uczynić rejestrowany obraz bliższym temu widzianemu przez nasze oczy. Rzeczywiście działanie tej funkcji jest odczuwalne.

Jednak największym asem w rękawie LG jest odrębny aparat 8 Mpix uzbrojony w szerokokątny obiektyw odpowiadający ogniskowej 18 mm. To tak, jakby zaszyć kamerkę GoPro w obudowie telefonu. Dodatkowy aparat nie ma funkcji autofocus, ale ostrzy już od kilkunastu centymetrów, więc uznać można ją za zbędną. Jego jasność to F/2.4, a więc nie wyłapuje tyle światła co w/w główne aparaty testowanych telefonów, oferuje za to większą głębię ostrości, co w przypadku zdjęć z obiektywów typu fisheye i zastosowań krajobrazowych jest cechą korzystną. LG wyrównuje tym samym stratę w kącie widzenia głównego aparatu (ogniskowa 28 mm), który oferuje węższe pole widzenia niż ten w Samsungu (26 mm).

Samsung Galaxy S7 Edge vs. LG G5

Odczuwalną różnicą pomiędzy smartfonami obu producentów jest też kształt matrycy. W LG oba aparaty rejestrują zdjęcia w proporcjach 16:9, natomiast Samsung w tym roku poszedł w kierunku 4:3. Pierwszy wariant doskonale sprawdzi się na ekranie monitora czy telewizora – nie będzie trzeba niczego kadrować, zobaczymy obraz bez czarnych pasków po bokach. Drugi natomiast sprawia, że łatwiej jest wyciąć ze zdjęcia kwadrat, który zdominował serwisy społecznościowe takie jak Instagram.

Procedura testowa

Nie oszukujmy się, mało kto z nas nosi ze sobą statywy z myślą o wykonywaniu zdjęć telefonem. Przeważnie wyciągamy telefon z kieszeni, celujemy i jest zdjęcie. Bez grzebania się w nastawach manualnych i kombinowania. Robienie zdjęć ma być wygodne, a jakość plików jak największa.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. LG G5

Z takim podejściem – leniwego fotografa – zabrałem się do wykonywania porównań. Wszystkie zdjęcia były robione „z ręki”, w trybie automatycznym. Na auto ustawiona była też funkcja HDR. Żaden z plików nie był poddawany dodatkowej obróbce w programach graficznych. Dokładnie taką „surówkę” znajdziecie w pamięci telefonu na koniec dnia.

Zdjęcia umieszczone w porównaniu wykonałem przestawiając proporcje w Samsungu na 16:9, co dało wynikowe pliki 9,1 Mpix (zamiast 12 Mpix), względem 16 i 8 Mpix z aparatów LG.

Zdjęcia spacerowe

Na pierwszy rzut garść zdjęć typowo spacerowych, chyba najczęstszych, jakie będziemy wykonywać w czasie wakacji. Już w dwóch pierwszych porównaniach widać duże problemy LG z pracą pod światło – o wiele łatwiej jest o niepożądane flary.

 

 

Widać też, że Samsung mocniej „koloruje” zdjęcia (zwiększa nasycenie kolorów), nadając im przy okazji miłą dla oka, ciepłą kolorystykę. LG ma natomiast skłonność do ochładzania kadrów. Oferuje jednak za to mniej drastyczne wyostrzanie i lepiej doświetlone cienie.

 

 

 

Na tym etapie wybrałbym Samsunga. Zerknijmy jednak na poziom odwzorowania detali. Poniższe porównania to przybliżenia 1:1 dwóch zdjęć, które mogliście oglądać wyżej.

 

 

Na pierwszym z przybliżeń wygrał Samsung, na drugim bez wątpienia LG. Nadal nie jest łatwo jednoznacznie wskazać lidera.

A z mniejszej odległości?

Zabieramy się za temat fotografii zbliżeniowej/makro. W czasie zdjęć dało się zauważyć, że LG oferuje nieco mniejszą minimalną odległość ostrzenia niż Samsung. Ten drugi natomiast korzysta z jaśniejszego obiektywu, ładniej rozmywając tło.

 

 

 

Oba telefony poradziły sobie z zadaniem bardzo dobrze, powtarzając cechy poprzednich zdjęć, takie jak cieplejsze kolory w przypadku Samsunga. Wyjątek stanowi zdjęcie dziewanny, na którym ładniejsze kolory pokazał LG. Przyjrzyjmy się jednak szczegółom:

 

 

 

Ze zdjęciem pudełka gry lepiej poradził sobie LG, a w zagraconej scence rodzajowej mamy remis, bo choć LG pokazał więcej szczegółów na etykiecie katridża, to też nałożył na niebieską figurkę brzydkie ziarno. Zdjęcie dziewanny, pod względem szczegółowości, należy do Samsunga. No i dalej mamy remis.

Niech się stanie ciemność

No dobrze, to teraz dwa kadry w trudniejszych warunkach oświetleniowych. Najpierw zacieniony korytarz kamienicy na Starym Mieście w Zamościu. Samsung poległ, gdy chodzi o odwzorowanie kolorów, chociaż to ocieplenie bieli może się podobać. LG był bliski ideałowi, ale przesadził nieco w drugą stronę – aż tak zimnego światła w tym miejscu nie było.

Po przybliżeniu zdjęcia, przewaga LG staje się bardziej widoczna:

 

No a teraz ciemności z prawdziwego zdarzenia. Na dole ogród, którego na poniższych zdjęciach nie widać zupełnie, a na dalszym planie, za drzewami, skrzyżowanie oświetlone latarniami – na dobrą sprawę tylko je widać. Tak jak przy innych porównaniach, w ruch poszedł tryb automatyczny i chociaż w obu przypadkach szału nie ma, to jednak da się zauważyć przewagę Samsunga – mniej jest szumu i jednak trochę jaśniej.

 

Ale zaraz, przecież LG G5 ma 2 aparaty

Poniższe porównanie zatytułować można “posiadaczu Samsunga, tego nie zrobisz swoim telefonem”. No może nie do końca, bo przecież jest jeszcze tryb panoramy – jak jednak zapewne większość z Was już się przekonała, dosyć mozolny to sposób. Mało tego, LG G5 swoim głównym aparatem też je przecież robi i wychodzą naprawdę dobrze.

Dodatkowy aparat w LG G5 oferuje ekstremalnie szeroki kąt widzenia, niedostępny w żadnym innym telefonie. Niby to tylko 8 Mpix, niby na brzegu kadru ostrość pozostawia wiele do życzenia, a o flary jest jeszcze łatwiej niż w przypadku głównego aparatu… ale i tak to maleństwo robi wrażenie.

Zresztą zobaczcie sami (jak poprzednio, po lewej Samsung, po prawej LG):






 

Werdyktu nie będzie

Trudno jest jednoznacznie porównać dwa telefony, w których jeden ma pojedynczy aparat, a drugi dwa o różnych parametrach. Już przy samym tylko głównym aparacie Samsung i LG szli łeb w łeb, pokazując zarówno pazur, jak i swoje słabości.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. LG G5

Gdyby w LG nie było dodatkowego aparatu, szala zwycięstwa przesunęłaby się delikatnie w kierunku Samsunga, który dodatkowo jest wodoszczelny (zdjęcia podwodne wychodzą genialnie). Gdy jednak patrzę na zdjęcia z dodatkowego aparatu LG G5, to mam świadomość, że żaden producent na rynku nie jest w stanie ich podrobić, nawet z wykorzystaniem specjalnych konwerterów.

Samsung Galaxy S7 Edge vs. LG G5

Jeśli marzyliście o szerokim kącie w telefonie, preferujecie zdjęcia, które bez kadrowania wypełniają cały monitor/telewizor i lubicie nieprzekłamane kolory – bierzcie LG. Jeśli zależy Wam natomiast na zdjęciach o “bardziej kwadratowych” proporcjach, pasujących do Instagramu, ciepłych, nasyconych kolorach  i jak najlepszej pracy w trudnych warunkach oświetleniowych – Samsung będzie lepszy.

Może Ci się spodobać...